Nepomuki


Św. Jan Nepomucen
fot. Robert Duma

Podczas jednej z wakacyjnych podróży nepomuckich poświęconych zbieraniu materiału fotograficznego do tej witryny, które odbywamy w stałym gronie od dłuższego już czasu, trafiliśmy do Kotliny Kłodzkiej. Pewnego niedzielnego wieczoru szlak zawiódł nas do starej miejscowości Gorzanów (Arnoldi Villa, Arnoldisdorf, Arnsdorf, Grafenort), ciekawej z wielu względów. Jest tam stary park, gotycko-barokowy kościół i aż dwa renesansowe zamki, jako że miejscowość do wojny 30-letniej należała do dwóch rodów: Muszyn i Raczyn. Od wieku XVII wieś związana była z rodem hrabiów von Herberstein.

W Gorzanowie jest też oczywiście, jak to na Śląsku, kilka figur świętego Jana Nepomucena. Pierwsza, osiemnastowieczna, usytuowana na murze nad bramą wejściową do ogrodu. Należy ona do rzadko spotykanego typu – św. Jan przedstawiony jest w postaci klęczącej.Innego Nepomuka można zobaczyć w tutejszym kościele – stoi na konsoli przy północnej ścianie nawy głównej.2 Kolejna barokowa figura stoi placyku we wsi, niedaleko rzeki.3 Wydawało się nam, że jak jedną miejscowość to wystarczy i nie spodziewaliśmy się już dalszych odkryć. Gorzanów jest do tego pięknie położony – okoliczne wzgórza i Nysa Kłodzka przepływająca przez wieś tworzą piękne ramy dla architektury. Oglądaliśmy wieś i to, co pozostało z pałacu w oczekiwaniu na koniec nabożeństwa w kościele św. Marii Magdaleny, nie chcąc przeszkadzać wiernym w modlitwie. Zaglądaliśmy właśnie do barokowych kaplic cmentarnych ozdobionych wewnątrz ciekawymi freskami, kiedy ludzie zaczęli wychodzić ze świątyni. Za nimi wyszedł sympatyczny z wyglądu zakonnik – miejscowy proboszcz, jak się okazało po chwili. Zauważył nas i zagadnął. Opowiedział o swoim ‚drugim zawodzie’ – różdżkarstwie i medycynie alternatywnej.Przyznaję, że odprawiona nad naszymi dłońmi ceremonia oczyszczania za pomocą wahadełka wprowadziła nas już na wstępie w nastrój trochę ezoteryczny.


Leżący Św. Jan Nepomucen
fot. Robert Duma

W rozmowie zakonnik zwierzył się, że jest to jego ostatni dzień w tej parafii – już tego wieczoru wyjeżdża do macierzystego klasztoru. Przyznaliśmy się, że naszą pasją jest fotografowanie Nepomuków. Zakonnik żywo zareagował wspominając o leżącym świętym Janie. W tym momencie zrobiliśmy się czujni, bo zabrzmiało to bardzo interesująco. Dla nas, łowców Nepomuków, to mogło oznaczać ciekawe odkrycie.

Już po chwili przez drzwi w północnym transepcie zostaliśmy wprowadzeni na schody wiodące do empory hrabiowskiej. Na ścianach klatki schodowej wisiały stare portrety – prawdopodobnie dawnych właścicieli wsi – i inne dzieła sztuki. Na górze pokazano nam emporę urządzoną w formie kaplicy, wyposażoną w ołtarz i ozdobioną sztukaterią i freskami. Ściana południowa przepruta była arkadą wychodzącą na prezbiterium kościoła, co pozwalało państwu hrabiom uczestniczyć w nabożeństwach bez mieszania się z pospólstwem.


Nepomuk nie odkryty przez łowców
fot. Robert Duma

Na posadzce empory, wewnątrz arkady zobaczyliśmy coś, co spowodowało, że żywiej zabiły nam serca. Leżała tam naturalnej wielkości drewniana figura przedstawiająca niewątpliwie św. Jana Nepomucena, co łatwo stwierdziliśmy na podstawie typowych atrybutów.4 Figura było jednak bardzo nietypowa. Przedstawiała bowiem postać martwą, leżącą z zamkniętymi oczyma na marach. Przypominała ona trochę nagrobną tumbę średniowiecznego rycerza. Zachowana w dobrym stanie polichromia o mocnych kolorach podkreślała jeszcze żałobny charakter przedstawienia. Wykonana została z lipowej kłody, od spodu wydrążonej w celu zmniejszenia ciężaru. Anonimowy rzeźbiarz najwyraźniej chciał upamiętnić w swej pracy dramatyczne wydarzenia nocy 20 marca 1393 roku, chwilę tuż przed cudownym odnalezieniem ciała kanonika praskiego w wodzie po zrzuceniu do Wełtawy. Wszystko to bardzo różniło gorzanowskiego Jana od typowych figur, rzeźbionych zwykle w klasycznym kontrapoście, adorującego krzyż i trzymającego plamę męczeńską. Zdarzają się czasem figury w innym typie ikonograficznym, jak na przykład Jan adorujący Matkę Boską ze Starej Boleslavi, trzymający ucięty język lub klęczący – jak Nepomuk z bramki w Gorzanowie – lecz to co ujrzeliśmy było naprawdę jedyne w swoim rodzaju. Fotografowanie, i tak trudne ze względu na złe oświetlenie, stało się problemem z powodu trzęsących się z emocji rąk.


Nepomuk w kościele
fot. Robert Duma

Proboszcz opowiedział nam o lokalnej tradycji związanej z figurą. Otóż 16 maja każdego roku, w dzień św. Jana Nepomucena, w Gorzanowie organizowana była wodna procesja. Figurę martwego Jana kładziono na łodzi, majono kwiatami i puszczano na rzekę. Za barką podążały inne łodzie, zapewne z miejscowym duchowieństwem i właścicielami wsi. Wzdłuż jej brzegów stali parafianie i, śpiewając nabożne pieśni ku czci świętego Jana, rzucali świeże kwiaty na przepływający orszak. Jakie mogły to być pieśni? Być może ludowe hymny do św. Jana takie jak ten zaczynający się od słów ?O Heiliger Sankt Nepomuk / bewahr me ao vor Schade’/ beim Schewmme-n-ond beim Bade?, a może bardziej rozbudowane utwory należące do tradycji ?musica navalis?? Przecież właśnie w pobliskich Czechach powstały utrzymane w tym gatunku utwory Jiřiego Ignaca Linka (1725-91) czy Jakuba Jana Ryby (1765-1815), przeznaczone właśnie na takie wodne procesje ku czci Jana z Nepomuka. Optuję raczej za ta drugą możliwością – przecież w Gorzanowie działał stały teatr dworski wystawiający nawet opery, a w latach dwudziestych XX wieku odbywały się misteria pasyjne dla pięciotysięcznej publiczności. Tradycje sztuki wysokiej były tutaj żywe od dawna, uprawnione jest więc wyobrażenie tej wodnej procesji jako przedstawienia dramatycznego o dużych walorach artystycznych. Być może odbywało się ono wieczorem, przy świetle pochodni? Taki magiczny obraz mam przed oczami, gdy próbuję sobie wyobrazić ten obrzęd.

Tradycja ta zanikła wraz z opuszczeniem tych terenów przez ludność niemiecką i polskich Ślązaków po 1945 roku. Nikt nie znał już słów pieśni, a i na rzece postawiono tamę…


Nepomuk
fot. Robert Duma

Czy uda się kiedykolwiek wskrzesić starą tradycję, choćby w zubożonej formie turystycznej atrakcji? Być może tak… W Gorzanowie działa wytwórnia wód mineralnych której, jako spadkobierczyni ponadstuletniej tradycji, nie jest obojętna historia regionu. A przecież Jan Nepomucen to ‚wodny święty’. Odbywały się tutaj koncerty muzyki dawnej w ramach Ogólnopolskiego Festiwalu Kameralistyki Młodych. Działa też założone w ubiegłym tym roku Towarzystwo Miłośników Gorzanowa. Jest więc kilku potencjalnych patronów i organizatorów takiej imprezy.

Udało nam się trafić na ślad archaicznego obrzędu ku czci świętego Jana Nepomucena i w dodatku odnaleźć jego materialny ślad. Być może jest on refleksem wierzeń starszych niż chrześcijaństwo, odwołuje się bowiem do pradawnych mitów związanych z oczyszczającą mocą wody, których przykładem jest choćby łódź Charona. Nasze odkrycie przyszło w ostatnim momencie: za kilka godzin ostatni świadomy tego zwyczaju człowiek miał opuścić na zawsze swoją parafię. Dlatego tak właśnie zatytułowałowany jest ten tekst.

P.S W Gorzanowie istnieje jeszcze piąty NEPOMUK nie odkryty przez łowców!